Rozważania na Wielki Post

Nie ukryjemy swoich grzechów

Jeśli chcemy otrzymać przebaczenie, to musimy wyznać na spowiedzi wszystkie grzechy śmiertelne, ich rodzaj, liczbę i okoliczności obciążające. To straszna zbrodnia, jeżeli ktoś ze strachu czy ze wstydu z rozmysłem ukrywa swoje grzechy. Czasami powodem świętokradzkiej spowiedzi bywa też lenistwo. Dzieje się tak wtedy, kiedy ktoś nie robi starannie rachunku sumienia. Bardzo by też zgrzeszył ktoś, kto by odbywał spowiedź generalną tylko po to, żeby móc w nią włączyć grzechy popełnione ostatnio – w ten sposób niektórzy chcą uniknąć wstydu, starając się sprawić wrażenie, że te nowe, ciężkie grzechy popełnili już dawno temu. Kto tak postępuje, ten oszukuje spowiednika,
ale Boga nie oszuka. Jednym z bardzo zgubnych następstw grzechu jest to, że zaślepia on człowieka. To zaślepienie powoduje, że ludzie wyrabiają w sobie pewną rutynę przy robieniu rachunku sumienia: przypominają sobie kilka
grzechów, które występują u nich najczęściej – jak przekleństwa, nadużywanie Imienia Bożego, gniew – a w ogóle nie sięgają w głąb serca, żeby dokładnie rozeznać liczbę i zło swoich grzechów. Inni znowu zastanawiają się, w jakiej formie mają podać swoje grzechy, żeby nie musieć się wstydzić. Można oszukać spowiednika, ale nie Boga, który zważył i policzył wszystkie występki ludzi!

Św. Jan Maria Vianney
[ „Kazania Proboszcza z Ars”]